Fundacja Dzieci Afryki

organizacja pożytku publicznego - podaruj 1% podatku - KRS nr 0000331212


Jak z nami pomagać
dzieciom z Afryki?
czytaj:
Działalność
fundacji w kr
aju

2012-05-10 -

WAWRZEŃCZYCE IGOŁOMIA
 „Wyrażamy nasz ogromny podziw i uznanie dla działalności Fundacji DZIECI AFRYKI …” tymi słowami zostali przywitani jej przedstawiciele przez społeczność szkolną w Wawrzeńczycach k. Krakowa. 

Więcej

Strona 1 z 8  > >>


Wiadomości
z misji

2012-04-17 -

NYAKINAMA
Dziękuję Wam za zbiórkę mleka w proszku, które jest niezbędne w wykarmieniu wygłodzonych niemowlaków – pisze misjonarka z Rwandy.

Więcej

Strona 1 z 8  > >>



Wiadomości z Afryki:

 
 
 
__________

Przekaż
DAR SERCA!
 


__________
 
Jesteśmy na:
__________
TERAZ na stronie
(ustawiono 6.01.2011):

Relacja z 4. misjonery (część 1)

W styczniu 2012 r. założyciele fundacji już po raz czwarty odwiedzili na Czarnym Lądzie polskich misjonarzy. W ciągu trzech tygodni przemierzyli blisko trzy i pół tysiąca kilometrów po Zambii, Zimbabwe, Botswanie i Namibii. Odwiedzili polskich misjonarzy, by przez nich dotrzeć do ubogich i potrzebujących wsparcia dzieci w Afryce.
 

Pierwszy etap misjonery zaprowadził Pawła Werakso i Roberta Nogę do Chalabesa. Po drodze, wspólnie z ks. Wojciechem Szypułą – werbistą, który odebrał gości z lotniska, zawitali do Kasisi k. Lusaki. Tutaj Siostry Służebniczki NMP Niepokalanie Poczętej od 80 lat prowadzą największy w Zambii sierociniec. Blisko 250 wychowanków mieszka w bardzo przyzwoitych warunkach. Sierociniec jest zadbany, dzieci czują się swobodnie, mogą rozwijać talenty, mają dostęp do biblioteki. Około 60 choruje na AIDS. Porusza nas tablica z imionami dzieci, które już … odeszły. Przy każdym imieniu umocowany jest jakiś drobiazg, który wspomina dziecko.

Chalabesa - oddalona 750 km na północny wschód od stolicy kraju – rozległa misja położona w sercu zambijskiego buszu. Zarządza nią misjonarka s. Marta Górska ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek. Jesteśmy pierwszymi Polakami, którzy odwiedzają misję. Siostra Marta z 27. letnim stażem w Afryce wita nas bardzo serdecznie w deszczowe popołudnie. Szczerze cieszy się z odwiedzin. Szybko przekonujemy się, że jest niekonwencjonalną misjonarką. Podbija nasze serca. W domu mieszka z dwiema zambijskimi zakonnicami, które prowadzą przedszkole wybudowane przez s. Martę.  Misjonarka z wykształcenia jest pielęgniarką. W rzeczywistości administruje misyjnym szpitalem na 50 łóżek oraz przychodnią. Jest lekarzem, pielęgniarką, położną, żywicielką. W promieniu 100 km wszyscy znają i kochają białą „sister” Martę. Przez  8 lat pobytu w Chalabesa przyjęła 3 tysiące porodów. Kilka razy w miesiącu – samotnie na kładzie -  udaje się do jednego z dziesięciu  punktów szczepień oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów od misji. Na skomplikowane porody oraz operacje zawozi pacjentów do Mpika – oddalonego 100 km szpitala publicznego. Siostra nigdy nie śpi. Drzemie. Jest na nieustannym dyżurze, zawsze gotowa do przyjęcia porodu, do ratowania ludzkiego życia. Jakby tego było mało, jej matczyne serce nakazuje przygarniać do domu osierocone dzieci. Karmi je i ubiera, posyła do szkoły, daje pracę i nocleg. Kalekiemu chłopcu uratowała nogi , opłacając operację stóp. Niedawno wysłała go do odległej szkoły z internatem, aby mógł przejść fachową rehabilitację.

Misjonarka poznała nas z Vincentem – 19. latkiem, który od 6 roku życia nie widzi. Zdecydowała się także jego posłać do odległej szkoły z internatem, aby nauczył się praktycznych umiejętności, pozwalających mu w przyszłości na utrzymanie siebie i rodziny. Vincenta włączyliśmy do fundacyjnego programu „Bilet do Świata”.

W Chalabesa i okolicy miejscowi ludzie okazali nam wiele życzliwości. Chętnie zapraszano nas do domostw, podejmowano rozmowę. Ludzie mieszkają w skromnych chatach zbudowanych z cegieł i pokrytych strzechą. Wewnątrz na klepisku rozkładają maty, aby przenocować – większość nie posiada łóżek. W jednym maleńkim pomieszczeniu (ok. 6 m2) śpią rodzice, w drugim wcale nie większym pozostałe dzieci. Wiele chat wygląda na zadbane. Ściany pomalowane farbą, przed wejściem zdobią je kwiaty. Miejscowa ludność utrzymuje się głównie z rolnictwa. Podstawą żywienia jest potrawa z mąki kukurydzianej – nsima. Siostra Marta trafnie zauważa „żyją jak na wiecznym biwaku”. Twierdzi też, że miejscowa ludność nie głoduje, ziemia rodzi plony, klimat jest sprzyjający. Największym problemem jest malaria oraz rozszerzający się AIDS. Bezpłatna edukacja dzieci na poziomie szkoły podstawowej jest na bardzo słabym poziomie. 

Po pięciu dniach opuszczamy Chalabesa misyjnym ambulansem. Misjonarka odwozi nas do Mpika na nocny autobus do Lusaki. Po drodze odwiedzamy jej współsiostry. Zambijskie siostry ze Zgromadzenia Służebniczek prowadzą renomowaną szkołę dla dziewcząt. 750 uczennic z całego kraju uczy się i mieszka w bardzo dobrych warunkach. Siostry chwalą się, zresztą słusznie,  100% zdawalnością uczennic na egzaminach! U sióstr kształci się zambijska elita. 

W Chalabesa pozostawiliśmy dzielną, niestrudzoną i pełną miłości mamę zambijskich dzieci. Symbolicznie wsparliśmy polską misjonarkę (zobacz). Nie może jednak pozostać bez wsparcia Ludzi Pięknych Serc. Z radością Fundacja DZIECI AFRYKI podejmie się zadania pomocy misjonarze w ratowaniu ludzkiego życia – małych pacjentów szpitala i osobistych podopiecznych (program pomocy "Szpital w Chalabesa" od 1 czerwca 2012 r.)

na misji 
od lewej na górze: ks. Wojciech Szypuła SVD, s. Marta Górska, Robert Noga
od lewej na dole: Joseph - pracownik misji i Paweł Werakso

założyciele fundacji z miejscowymi dziećmi przed tradycyjną chatą

tablica z imionami dziećmi zmarłymi na AIDS (Kasisi)

trasa I etapu 4. misjonery (750 km)

część 2 KATIMA MULILO (Namibia) - czytaj

część 3 LUSAKA (Zambia) - czytaj

« powrót