Jak z nami pomagać
Opowieści misyjne
„Wy biali macie zegarki - my czarni mamy czas”
W sierpniu na zaproszenie o. Jacka Cydzika do studia Telewizji Trwam i Radia Maryja przybyły dwie misjonarki ze Zgromadzenia Sióstr Św. Michała Archanioła: s. Immakulata Faustynowicz i s. Eligia Opiłowska. Wizyta Sióstr Michalitek miała związek z 25-leciem posługi misyjnej Zgromadzenia w Kamerunie. Siostry opowiadały o codziennym życiu mieszkańców Czarnego Lądu i o swojej działalności pośród nich. Żywo wspominały również spotkanie z Ojcem Świętym Benedyktem XVI. Podczas tegorocznej pielgrzymki po Afryce Papież odwiedził m.in. Kamerun, aby przynieść umocnienie wiary, pokój, pojednanie i błogosławieństwo. Historyczna wizyta papieska zgromadziła wielu biskupów oraz wiernych, a siostry mówiły o bardzo ciepłym przyjęciu Benedykta XVI przez Afrykańczyków.
Misjonarki opowiedziały o ewangelizacji, która w Kamerunie odbywa się na wielu płaszczyznach. Jednym z zadań misyjnych, które realizują Siostry Michalitki, jest prowadzenie przedszkoli i szkół katolickich w Betare-Oya i Nguelemendouka. Placówki te są szansą na niwelowanie skrajnego ubóstwa. Rodziny afrykańskie są wielodzietne. Każda kobieta rodzi 10 - 15 dzieci, niestety z powodu skrajnej biedy tylko nieliczne (około 30 %) są posyłane do szkoły... Dzięki katolickim szkołom prowadzonym przez misjonarzy większa liczba dzieci może się kształcić. Wiele ubogich rodzin afrykańskich mogło posłać swoje dzieci do szkoły tylko dzięki pomocy ludzi zaangażowanych w program Adopcji Serca. Ponad tysiąc rodzin z Polski w ten właśnie sposób wspiera małych Kameruńczyków. Ważnym aspektem pracy misyjnej sióstr jest również pomoc w kształceniu kameruńskiej
młodzieży i studentów. Do zadań misyjnych należy także głoszenie Ewangelii, poprzez prowadzenie katechez w publicznych szkołach podstawowych, średnich jak i w przedszkolach. Ewangelizacja dokonuje się również przez tworzenie i prowadzenie różnych grup katolickich. Należą do nich m.in. Oaza Dzieci Bożych, Legiony Maryi, grupy młodzieżowe, czy powołaniowe. Organizowane są także pielgrzymki, a na szczególną uwagę zasługuje pielgrzymka dzieci do groty Matki Bożej Ubogich, w której bierze udział ok. 2 000 dzieci z całej diecezji Doume. Siostry odpowiedzialne są również za ośrodek rekolekcyjny, który jest centrum formacji w diecezji.
Kamerun to kraj ogromnej biedy, głodu i chorób. Opieka medyczna jest płatna. Siostry Michalitki prowadzą katolickie szpitale tzw. dyspensery, pracujące tam pielęgniarki mają uprawnienia do leczenia i niosą pomoc najbiedniejszym. Zdarza się, że pacjenci szpitali publicznych kierowani są do dyspanserów, często lepiej wyposażonych w leki i środki higieniczne. W ostatnich latach wielkie żniwo w Afryce zbiera choroba AIDS. W związku z szybkim rozprzestrzenianiem się tej choroby, siostry prowadzą zajęcia uświadamiające ludzi o zagrożeniach i sposobach ochrony przed zarażeniem. W szkołach odbywają się pogadanki z młodzieżą o wierności małżeńskiej oraz przestrzeganiu przykazań bożych. Mimo tych działań umieralność na Czarnym Lądzie z powodu głodu i chorób jest ogromna, a wiele dzieci skazanych jest na sieroctwo. Z myślą o nich siostry Michalitki założyły dwa
dzienne domy dla sierot, w których dzieci otrzymują ciepły posiłek, uczestniczą w zajęciach edukacyjnych a popołudnia spędzają na zabawie. Obecnie siostry zbiegają o fundusze na budowę nowego domu dla sierot. który będzie mógł pomieścić dwukrotnie więcej dzieci.
Podczas wizyty w studiu siostra Immakulata serdecznie podziękowała Darczyńcom za otrzymane wsparcie na ten cel, w tym także w kilku ciepłych słowach odniosła się do działalności Fundacji „Dzieci Afryki” w tym właśnie zakresie.
Kamerun to kraj ogromnej biedy, głodu i chorób. Opieka medyczna jest płatna. Siostry Michalitki prowadzą katolickie szpitale tzw. dyspensery, pracujące tam pielęgniarki mają uprawnienia do leczenia i niosą pomoc najbiedniejszym. Zdarza się, że pacjenci szpitali publicznych kierowani są do dyspanserów, często lepiej wyposażonych w leki i środki higieniczne. W ostatnich latach wielkie żniwo w Afryce zbiera choroba AIDS. W związku z szybkim rozprzestrzenianiem się tej choroby, siostry prowadzą zajęcia uświadamiające ludzi o zagrożeniach i sposobach ochrony przed zarażeniem. W szkołach odbywają się pogadanki z młodzieżą o wierności małżeńskiej oraz przestrzeganiu przykazań bożych. Mimo tych działań umieralność na Czarnym Lądzie z powodu głodu i chorób jest ogromna, a wiele dzieci skazanych jest na sieroctwo. Z myślą o nich siostry Michalitki założyły dwa
dzienne domy dla sierot, w których dzieci otrzymują ciepły posiłek, uczestniczą w zajęciach edukacyjnych a popołudnia spędzają na zabawie. Obecnie siostry zbiegają o fundusze na budowę nowego domu dla sierot. który będzie mógł pomieścić dwukrotnie więcej dzieci. Podczas wizyty w studiu siostra Immakulata serdecznie podziękowała Darczyńcom za otrzymane wsparcie na ten cel, w tym także w kilku ciepłych słowach odniosła się do działalności Fundacji „Dzieci Afryki” w tym właśnie zakresie.
Oprócz wymienionych zadań misyjnych Siostry Michalitki pomagają Afrykańczykom w zwykłym codziennym życiu, posługują w więzieniach, odwiedzają starszych i chorych ludzi, zarówno w obrębie swojej misji jak i z odległych wiosek. Warunki panujące w afrykańskich więzieniach są nieludzkie. Na niewielkiej przestrzeni przebywa ponad 500 osób. Racje żywnościowe są tak małe, że wielu więźniów umiera z powodu głodu i chorób. Kiedy połowa z więźniów śpi na prowizorycznych pryczach, druga połowa stoi, często przewiązując się linami, aby móc spać w takiej pozycji. Polskim misjonarzom posługującym również w afrykańskich więzieniach, pomaga pielęgniarka p.Ewa Gawin.
Siostry podzieliły się również ze słuchaczami swoimi osobistymi doświadczeniami z ich posługi misyjnej w Kamerunie. Według nich świat afrykański bardzo różni się od świata europejskiego. Te różnice można dostrzec już stając na płycie lotniska, kiedy człowiek czuje się jak w zaparowanej łaźni. Następnie uderza brak cywilizacji, mimo że w dużych
miastach nie jest on jeszcze tak widoczny. Misjonarze długo przyzwyczajają się do czerwonej ziemi, która brudzi wszystko czerwonym pyłem. Z każdym dniem lepiej poznają mentalność Afrykańczyków, których filozofią życiową jest powiedzenie „wy biali macie zegarki - my czarni mamy czas”. Siostry mówią o swoich podopiecznych: oni się nie spieszą, żyją naturalnym rytmem. Wschodzi słońce - wstają, zachodzi słońce - kładą się spać.
Nawet w życiu sióstr wiele lat przebywających w Kamerunie, bywają takie momenty, kiedy chciałoby się zostawić wszystko i wrócić do Europy. Jednak po krótkiej refleksji, zastanowieniu się po co się tu przyjechało i dla kogo, człowiek mobilizuje się i idzie dalej. Siostry uważają, że ich rolą jest nie zbieranie owoców, ale siew.
Siostrę Immakulatę, mimo 20-letniej posługi na misjach, do tej pory przeraża głód, szczególnie dzieci, kiedy widzi jak same próbują go zaspokoić. Podczas przerw biegną do kopczyków termitów, odrywają im skrzydełka i zjadają na surowo. Potrafią zrobić grill ze wszystkiego co uda im się schwycić m.in. myszy, szczurów, bo wiedzą że jedyny zasadniczy posiłek przygotowany w domu zjedzą dopiero wieczorem. Cukierkiem dziecka afrykańskiego jest trzcina cukrowa, z której wysysa się słodki sok. Dlatego za jeden z głównych celów siostry
postawiły sobie dokarmianie dzieci i wypełniają go poprzez organizowanie posiłków w przedszkolu, szkole, oratorium itd. Dzieci objęte opieką misyjną nie chodzą głodne. Zawdzięczają to także Dobroczyńcom z Europy. Siostry zachęcały do podzielenia się chociażby jedna łyżką ryżu, gdyż tak dzieci w Afryce wołają o tzw. kromkę chleba. Gdyby nie pomoc materialna darczyńców, niewiele zdołałyby siostry uczynić, dlatego wielokrotnie podczas audycji apelowały o nią i z całego serca za nią dziękowały.
Pomóc misjom możesz także poprzez naszą Fundację.
miastach nie jest on jeszcze tak widoczny. Misjonarze długo przyzwyczajają się do czerwonej ziemi, która brudzi wszystko czerwonym pyłem. Z każdym dniem lepiej poznają mentalność Afrykańczyków, których filozofią życiową jest powiedzenie „wy biali macie zegarki - my czarni mamy czas”. Siostry mówią o swoich podopiecznych: oni się nie spieszą, żyją naturalnym rytmem. Wschodzi słońce - wstają, zachodzi słońce - kładą się spać.Nawet w życiu sióstr wiele lat przebywających w Kamerunie, bywają takie momenty, kiedy chciałoby się zostawić wszystko i wrócić do Europy. Jednak po krótkiej refleksji, zastanowieniu się po co się tu przyjechało i dla kogo, człowiek mobilizuje się i idzie dalej. Siostry uważają, że ich rolą jest nie zbieranie owoców, ale siew.
Siostrę Immakulatę, mimo 20-letniej posługi na misjach, do tej pory przeraża głód, szczególnie dzieci, kiedy widzi jak same próbują go zaspokoić. Podczas przerw biegną do kopczyków termitów, odrywają im skrzydełka i zjadają na surowo. Potrafią zrobić grill ze wszystkiego co uda im się schwycić m.in. myszy, szczurów, bo wiedzą że jedyny zasadniczy posiłek przygotowany w domu zjedzą dopiero wieczorem. Cukierkiem dziecka afrykańskiego jest trzcina cukrowa, z której wysysa się słodki sok. Dlatego za jeden z głównych celów siostry
postawiły sobie dokarmianie dzieci i wypełniają go poprzez organizowanie posiłków w przedszkolu, szkole, oratorium itd. Dzieci objęte opieką misyjną nie chodzą głodne. Zawdzięczają to także Dobroczyńcom z Europy. Siostry zachęcały do podzielenia się chociażby jedna łyżką ryżu, gdyż tak dzieci w Afryce wołają o tzw. kromkę chleba. Gdyby nie pomoc materialna darczyńców, niewiele zdołałyby siostry uczynić, dlatego wielokrotnie podczas audycji apelowały o nią i z całego serca za nią dziękowały.Pomóc misjom możesz także poprzez naszą Fundację.
opracowała Aneta Osińska








