3. wyprawa z misją pomocy do Afryki (cz.3)
Po przekroczeniu granicy Burundi z Rwandą pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy to lepszej jakości domy oraz dachy pokryte blachą. Kontakt z miejscową ludnością też inny. Ludzie zamknięci w sobie, poważni, jakby nieobecni.
Kibeho – miejsce objawień Matki Bożej. Jedyne w Afryce uznane przez Kościół. Do sanktuarium przyjeżdżamy z Butare, na motocyklach, w godzinach popołudniowej sjesty. Niewielu tu mieszkańców. W świątyni z cudowną figurą Matki Bożej zaledwie kilka osób. Przychodzą, klękają, odchodzą. Momentami pozostajemy zupełnie sami, tylko my i Maryja. W cichej modlitwie zawierzamy Jej fundację, naszych afrykańskich podopiecznych, dzieła które prowadzimy w Kamerunie i te, które dopiero rozpoczynamy w odwiedzanych krajach. Pamiętamy o misjonarzach, o Dobrodziejach fundacji. Pamiętamy o ofiarach okrutnej wojny domowej – ludobójstwa, którego, my biali, wstydzimy się za bierne przyglądanie. Jesteśmy też na górce, w starym ceglanym kościele. To tu w wypełnionej po brzegi świątyni spalono żywcem setki Tutsi ratujących się przed oprawcami. Serca trwają w zadumie, milczą. W ciągu 100 dni rzezi wymordowano ich w maleńkiej Rwandzie znacznie więcej, 800 tysięcy!
Kigali – nowoczesna stolica afrykańskiego państwa. Zachód uspokaja sumienie, śle pieniądze, miasto pięknieje. Biedota stopniowo opuszcza jego centrum. W miejscu slumsów wyrastają wieżowce. Wizyta w Muzeum Ludobójstwa wprawia w zadumę. Milczymy. Przeżywamy zbrodnie na dokumentalnych fotografiach i filmach. Patrzymy w szklane gabloty. Tu, roztrzaskane maczetą czaszki, równo leżące piszczele, wyeksponowane przedmioty i pokrwawiona odzież ofiar. Zdjęcia; tysiące czarnych twarzy, poważnych i radosnych, dorosłych i dziecięcych, żywych i … w jednej chwili martwych, najczęściej poprzez ścięcie.
(przed grobem pomordowanych - teren Muzeum Ludobójstwa)
W tym pięknym górzystym kraju, doświadczonym do granic możliwości przez cierpienie, od ćwierćwiecza pracują Siostry od Aniołów.
Na peryferiach stolicy w Kabuga prowadzą klinikę stomatologiczną. Ufundowana przez ofiarodawcę z Niemiec ponoć jest najnowocześniejszą w całej Afryce. Siostra Lena - jedna z pięciu dyplomowanych stomatologów w Rwandzie, pracuje na jednym z dwóch w pełni wyposażonych stanowisk stomatologicznych. Drugie czeka na dyplomowanego dentystę – być może wolontariusza z Polski.
Na przedmieściach stolicy siostry opiekują się ludźmi chorymi, w podeszłym wieku. Zamierzają wybudować hospicjum - jedyne w Rwandzie. „Ta forma pomocy wydaje się najpilniejszą. Ludzie w podeszłym wieku, którzy cudem przeżyli ludobójstwo, zdani są na siebie samych. Ich najbliżsi zostali wymordowani. Starcy żyją w nędzy, w okropnych warunkach” – potrzebę budowy hospicjum uzasadnia s. Maria.
Fundacja DZIECI AFRYKI zamierza wesprzeć to przedsięwzięcie poprzez pozyskanie wyposażenia dla mającego powstać hospicjum (wkrótce więcej informacji na temat programu).
W Nyakinama na północy kraju Siostry od Aniołów prowadzą całodobowy ośrodek zdrowia oraz Centrum Dożywiania. Siostra Halina, prowadząc ambulans z gorączkującym chłopcem, opowiada o napotykanych trudnościach i bieżących potrzebach ośrodka. Obserwując jej pracę widzimy duże zaangażowanie, pracuje często ponad siły, nie liczy przepracowanych godzin. Jej wrodzone poczucie humoru wydaje się być idealnym antidotum na piętrzące się trudności.








